czwartek, 20 września 2012

The Girl Who Fell From The Sky



 Nie przepadam za książkami, których akcja toczy się podczas wojny. Nie mam oczywiście na myśli reportaży czy książek historycznych. Trochę boję się przygnębiającej atmosfery, zbytniego tragizmu, górnolotnego heroizmu. Podziwiam ludzi, którzy decydują się o niej pisać, bo łatwo popaść w skrajności. Chyba łatwiej niż w przypadku innych książek.

Ostatnio przeczytałam...

"The Girl Who Fell From The Sky" Simona Mawera.

Marian Sutro
Marian Sutro wychowała się w brytyjsko – francuskiej rodzinie. Jej ojciec był urzędnikiem w Genewie, pracował dla Ligi Narodów. Matka, wyznania rzymskokatolickiego, Francuzka z pochodzenia, prowadziła dwujęzyczny dom. Marian Sutro miała brata – Neda, genialnego fizyka, starszego od niej o kilka lat. Marian Sutro była również obiektem westchnień, osobą, do której Clement, przyjaciel Neda zapałał ogromnym uczuciem. Pomimo różnicy wieku. Swój pierwszy pocałunek Marian Sutro przeżyła właśnie z nim. I to właśnie od niego Marian Sutra otrzymywała listy miłosne, kiedy przez trzy lata uczyła się w szkole prowadzonej przez zakonnice. 

Alice
Alice była oficerem brytyjskiego wywiadu, wyszkolonym do działalności szpiegowskiej we Francji. Przeszła profesjonalne szkolenie w Szkocji, umie posługiwać się bronią, walczyć, zabijać, uciekać, kamuflować się, przybierać różne tożsamości, posługiwać alfabetem Morse’a. Jest też bezczelną i pewną siebie kobietą, która zna swoją wartość i nie czuje się gorsza od mężczyzn. Alice, razem z innym szpiegiem, Cezarem, zostaje wysłana na południowy - zachód Francji, aby tam dołączyć do Rolanda, szefa okręgu WORDSMITH. Alice ma również inną, tajną misję do wykonania. Kiedy nadejdzie czas, zostanie wysłana do Paryża, żeby przekonać słynnego i genialnego fizyka do ucieczki do Anglii i pracy na rzecz aliantów.

Anne – Marie Laroche
Anne – Marie Laroche nie jest zbyt piękna, jej przeciętność to jej główna cecha. Jednak jeden zwrócił na nią uwagę. Benoit. Przypadek sprawił, że się poznali. Przypadek, że zaczęli razem pracować. Przypadek, że akurat on był pierwszym mężczyzną, z którym Anne – Marie poszła do łóżka. Anne – Marie była studentką, która szukając ciszy i spokoju, uciekając od męczącej wojny, trafiła na wieś. Kiedy zaczęła się wojna, ona uczyła się literatury na Sorbonie. Teraz nie wie, co robić. Chciała zostać nianią, bo lubi dzieci. Ojciec i matka nie żyją, został jej jedynie brat walczący w Algierii.
Marian Sutro, Alice i Anne – Marie Laroche to ta sama osoba. Marian Sutro zostaje zrekrutowana do SOE, ponieważ doskonale zna francuski. Jest dwujęzyczna. Wychowana w Anglii, Francji i Szwajcarii, doskonale wie, jak zachowuje się Angielka czy Francuzka. Przechodzi szkolenie, zostaje oficerem i dostaje nowe imię – Alice. Jako Anne – Marie Laroche zostaje wysłana do Francji, gdzie zajmuje się przekazywaniem ulotek, informacji, czasem przerzutem ludzi. Trafia do Paryża, aby zorganizować ucieczkę dwóch osób – genialnego fizyka i kobiety, która ocalała z jednej z zasadzek zorganizowanych na brytyjskich szpiegów. Fizyk to jej dawny ukochany – Clement. Ten sam, który słał do niej listy miłosne. Kobietą okazuje się być Yvette, przyjaciółka Alice, która uczestniczyła w tym samym szkoleniu, co ona. 

Marian Sutro jest dokładnie taka, jaka powinna być dziewczyna, która dopiero wkracza w dorosłość. Ma w pamięci młodzieńcze zauroczenia. Jest pełna zapału i chęci do działania. Jest inteligenta, mądra, dobrze wychowana i wykształcona. Jest też młodą kobietą, która chce wiedzieć, czym jest namiętność. I choć, to zestawienie może być zaskakujące, chce również wiedzieć, czym jest niebezpieczeństwo. W jej przypadku, ze względu na czasy, w których żyje, to niebezpieczeństwo polega na zaangażowaniu się w wojnę. Marian Sutro jest najważniejszym elementem układanki, jaką jest cała książka. Cała opowieść jest wielowymiarowa. Nie można jasno i pewnie powiedzieć, że historia opowiada o jednej z kobiet, która skoczyła z brytyjskim spadochronem, z samolotu RAF-u, aby pomagać Francji. Przez pryzmat Marian Sutro, autor pokazuje wiele aspektów wojny. Jeśli przyjąć, że książka jest piramidą składającą się z wielu poziomów, to u jej podstaw leży właśnie Marian Sutro. Później piramida zwęża się i poprzez jej miłość do mężczyzn, sytuację kobiet w świecie zdominowanym przez mężczyzn, poprzez konieczność udawania kogoś innego, aż do miłości do kraju, dochodzimy do czubka piramidy. 

Marian Sutro różni się od innych kobiet przedstawionych w książce. Przede wszystkim przeciwwagę dla głównej bohaterki widać w postaci Yvette. Kobiety poznały się na szkoleniu w Szkocji. Yvette znalazła się na szkoleniu z zupełnie innego powodu niż Marian. Ona chciała wrócić do Francji i znaleźć męża. Była wdową, z małym dzieckiem, tymczasem okazała się zbyt zagubiona, dziecinna i niedojrzała do odbycia odpowiedniej służby po zakończeniu szkolenia. Marian stała się jej powiernicą i opiekunką, mimo, że różnice wiekowe i doświadczenie życiowe, mogłyby świadczyć o tym, że powinno być odwrotnie. Yvette została wyrzucona ze szkolenia, a obie kobiety spotkały się dopiero w Paryżu. Tylko, że Yvette nadal była tą samą osobą – uzależnioną od mężczyzn, zastraszoną i tchórzliwą. Dla mężczyzny zdradziła swój kraj i Marian.

Oprócz Yvette, Mawer wspomina o matce Marian (która w ogóle nie angażuje się w sprawy wojny) i kobietach, które na różnym etapie swojej szpiegowskiej kariery spotyka Marian. One wszystkie pełnią mało istotne role – to w ich domach Marian znajduje schronienie, czeka na spotkania z innymi, męskimi członkami organizacji. O tym, jak bardzo bierna i uległa, była postawa kobiet w czasie wojny, świadczy to, z jakim zaskoczeniem, mężczyźni dowiadują się o Marian i jej roli.
Autor, mimo tego, że stworzył silną i dojrzałą bohaterkę, nie odmówił jej prawa do miłości. Marian żyje w swego rodzaju trójkącie. Dodam, że przede wszystkim emocjonalnym. I to jest dość niezwykłe. W czasie wojny, która w każdej chwili może zabrać życie, w miłości nie powinno być niedopowiedzeń. Tymczasem Marian buduje więź z Benoita, prosi go, żeby pozbawił ją dziewictwa, a później odrzuca jego miłość. Mam wrażenie, że Marian w głębi duszy liczy na to, że Clement, jej pierwsza miłość, nadal na nią czeka. No cóż, nie czeka. Jest inny niż się spodziewała. Niezaangażowany w wojnę. Zupełnie, jak jej matka. 

Z jednej strony „A girl who fall from the sky”, to książka o dojrzewaniu, odwadze, podejmowaniu świadomych decyzji. Ale również jest to opowieść o odpowiedzialności. Autor stworzył postać, która jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, czuje się również odpowiedzialna za swój kraj. A właściwie za obydwa swoje kraje. Na końcu, Marian, choć ma szansę uciec, zostaje we Francji. Nie wiem, czy została w niej dla Benoita, dla samej siebie, czy po prostu z miłości do kraju. 

Nie da się ukryć, że to powieść głównie dla kobiet. Nie tylko dlatego, że jest o kobiecie, ale dlatego, że tylko kobieta jest w stanie zrozumieć wybór i zachowanie Marian. Mężczyzn nie warto w to wciągać. Dla mężczyzn temat wojny nie ma aż taki wielu aspektów, jak dla kobiet. Poleciłabym tę książkę trzem grupom odbiorców. Ze względu na wiek Marian - dziewczynom, które kończą szkoły średnie, idą na studia lub są w trakcie studiów. Ze względu na temat kobietom, które wojnę pamiętają nie tylko z podręczników historii, ale z własnego życia czy z bezpośrednich i bardzo świeżych, relacji swoich rodziców. I osobom, które po prostu kochają opowieści o silnych i odważnych kobietach. Kobietach na zakrętach życiowych, które szukają w sobie odwagi. 

Największą zaletą tej książki jest dokładnie opisana i przemyślana postać Marian. Ogromna wiedza o niej, jaką czytelnik zdobywa nie tylko dzięki narratorowi, ale też dzięki analizie jej słów i zachowania, dzięki temu, że czytelnik widzi ją w wielu, bardzo różnych sytuacjach. I mimo tego, że to Marian, autor poświęcił najwięcej uwagi, pozostali bohaterowie nic na tym nie tracą. Są tak samo wiarygodni, przemyślani, ludzcy, jak ona. Paradoksalnie, największą wadą książki, jest również postać Marian. Autor stworzył niezwykłą kobietę. Sprawił, że ją podziwiam. I sprawił też, że nie potrafiłam jej polubić. Jako czytelniczka miałam czasami ochotę wiedzieć, gdzie w danym momencie znajdował się Ned, brat Marian, co robił Clement, pierwsza miłość Marian lub z kim rozmawiał Benoit, chcę myśleć, że ten, dla którego została we Francji. Czasami postać Marian przytłacza. Jednak to ona jest bohaterką tej książki i dlatego ma do tego prawo.

Język książki jest dość surowy, konkretny. Bardzo podobały mi się dialogi – żywe, autentyczne, inteligentne. Trafność myśli narratora sprawia, że książka ma swój rytm. Zawsze doceniam to, że gdy czytam, obrazy opisywane przez autora, same pojawiają mi się w głowie. I tak było tym razem. Autor nie tylko dostosował swój styl i język do wyjątkowości opisywanej sytuacji, ale również przekazał swoją wiedzę o wojnie, czy właściwie tym wycinku wojny, w sposób godny podziwu i nawet naśladowania. Poprzez to, gdzie znajdowała się Marian i co czuła Marian, co myślała, przemycił wiedzę o sytuacji na francuskiej wsi, we francuskiej stolicy, na szkockich szkoleniach, większych i mniejszych miastach Wielkiej Brytanii. 


Tytuł: The Girl Who Fell From The Sky
Autor: Simon Mawer
Data wydania: 2012
Stron: 314



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz