Moja znajomość z Jane Austen rozpoczęła się dość
późno. Tuż przed maturą niestety. Piszę niestety, bo jak zacznę czytać jakąś
książkę, to później nic innego się dla mnie nie liczy. W tym przypadku
przestała się dla mnie liczyć matura, a zaczęła mieć znaczenie „Duma i
uprzedzenie”. Dokładnie pamiętam, jak wyglądała. Wypożyczona z biblioteki, więc
miała swój charakterystyczny zapach, bordowa twarda okładka bez wyrytego
tytułu. Magia! Jakbym trzymała jedną z książek wyciągniętych z półki domowej
biblioteki któregoś z bohaterów.
Mam taką zasadę, że nie kupuję książek Jane Austen.
Wszystkie, które przeczytałam pochodziły z biblioteki. Powód jest dość
karygodny. Nie mogę patrzeć na ich okładki. Bo większość z nich też jest
karygodna.
Ostatnio przeczytałam…
„Damę w opałach” Karen Doornebos. Książka przedstawia
historię rozwódki, biznesmenki, samotnej matki, miłośniczki Jane Austen. Chloe
prowadzi firmę i ma kłopoty finansowe. Nic dziwnego, że je ma. Chloe zajmuje
się bowiem sztuką tworzenia pięknych papeterii. Sztuką na wymarciu. Na dodatek
Chloe zupełnie nie pasuje do świata, w którym żyje. Jest Amerykanką, a tam, jak
wieść niesie, liczą się tylko botoks, operacje plastyczne i piękno zewnętrzne.
Na papeterię i Jane Austen nie ma miejsca. Dlatego nasza heroina udaje się do
Anglii, aby wziąć udział w quizie poświęconym twórczości jej ukochanej pisarki.
Zamierza wykorzystać swoją pasję, wygrać quiz i nagrodę główną – pieniądze.
Zamierza uratować swoją firmę. Na miejscu okazuje się, że Chloe nie weźmie
udziału w quizie. Weźmie udział w reality show, wcieli się w postać biednej
wdowy i zamiast dezodorantu będzie używała cytryny. Co najważniejsze – zakocha
się i będzie walczyła o serce ukochanego jak lwica.
Użyję słowa, którego nikt tak naprawdę nie rozumie, a
którego ja używam w przypadku, kiedy nie wiem, co powiedzieć – w sumie fajny
pomysł na książkę. Tylko, że takie historie się nie zdarzają. Brak
wiarygodności razi jak słońce w wyjątkowo słoneczny dzień (przepraszam za beznadziejne
porównanie). Jednak tym, co najbardziej irytuje w całej historii jest
infantylizm głównej bohaterki. To okrutne, ale przestałam się po kilkunastu
stronach dziwić, dlaczego jej mąż odszedł do innej kobiety. Autorka stara się
dowieść, że jej bohaterka jest dojrzała, poważna, inteligentna, ale zachowanie
Chloe temu przeczy. Daje się ponieść czarowi reality show. Niby z tyłu głowy pamięta
o tym, dlaczego bierze udział w tej farsie (pieniądze), ale mimo to cały czas
miałam wrażenie, że ona nie tyle wczuła się w rolę, ile faktycznie taka jest.
Szkoda, że prawdziwy problem majaczy gdzieś w tle.
Reality show. Teraz króluje nieco inna jego forma, niż pokazana jest w książce,
ale kwestia tego, że ludzie przed kamerami przestają być sobą, a zaczynają
odgrywać narzucane im role, jest istotna. I w książce też się pojawia – na końcu
okazało się, że wszyscy kłamali. A Chloe, zamiast uderzyć się w piersi, że sama
zrobiła dokładnie to samo, obraziła się na cały świat. Niby taka była konwencja
– bawimy się w damy, ich opiekunki, dziedziców i służących, ale rola społeczna,
a charakter to dwie różne rzeczy. Charakteru nikt nie kazał Chloe zmieniać. Ona
naprawdę zachowywała się jak pies spuszczony ze smyczy, który zobaczył
wyjątkowo dorodną kość (kolejne dziwne porównanie – przepraszam). Gdzie ta
marzycielka, która założyła własną firmę, gdzie odważna kobieta, która samotnie
wychowuje córkę? Nie wiem, może wybaczyłabym jej więcej, gdyby nie była osobą
po przejściach, z doświadczeniem. Może autorce o to właśnie chodziło – bawić można
się w każdym wieku. Ja twierdzę, że szanować również. Karen Doornebos uważa
najwyraźniej inaczej.
Książka reklamowana jest jako rewelacyjna, zabawna,
śmieszna. Nie, nie i jeszcze raz nie. Ja dotrwałam do jej końca, ale tylko
dlatego, że jestem uparta. Moja Mama książkę odłożyła. Tak naprawdę z każdym
następnym zdaniem Chloe pogrążała się w swojej niedojrzałości, a autorka szła za
nią – na samo dno.
Tytuł: Dama w opałach
Autor: Karen Doornebos
Data wydania: 2012
Stron: 456


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz